- Majka! Wstawaj!
- Zostań! - wrzasnęła szybko zrywając się z łóżka. Wypytywałam co się stało i kto taki ma zostać. Uzyskałam odpowiedzieć, że to tylko sen. Odpuściłam. Skoro tak mówi to tak musi być. Ubraliśmy się i zeszliśmy na dół na śniadanie. Nauczycielka nadal patrzyła się na nas krzywym wzrokiem, a my odpowiadaliśmy jej wkurzającym uśmiechem. Raz na jakiś czas patrzyłam się na Nathaniela zastanawiając się czy jego wizje są prawdą. W końcu położyłam mu głowę na ramieniu sugerując aby mnie przytulił. Od jakiegoś czasu okazywał mi mniej miłości. Martwiłam się, bo nigdy tak nie było. Przeważnie chodził zamyślony i nieraz w ogóle mnie nie słuchał. Objął mnie całując czuło w czoło, tak bardzo mi tego brakuje na co dzień. To sprawiło, że zapomniałam nad czym tak właściwie się zastanawiałam. Po śniadaniu mieliśmy 3 godziny dla siebie aby odpocząć. Filip i Nathan zostali wezwani do wychowawczyni, a ja siedziałam z Mają w pokoju. Siedziałyśmy w całkowitym milczeniu. Ani słowa.
- Lucy? - zapytała nagle.
- Hm?
- Mogłybyśmy porozmawiać?
- Oczywiście. - odparłam zaciekawiona. - Co się stało?
- Bo widzisz.. Gdy spaliście.. ja widziałam swoją babcię..
- Babcię? A co ona by tu robiła i to w nocy? - dopytywałam.
- Nieistotne co by tu robiła. Lucy, moja babcia nie żyje od 6 lat. - spuściła głowę ku dołu. - Ona.. ona powiedziała, że tu jest niebezpiecznie.. że musimy uważać.
Jej oczy posmutniały. Byłam zaskoczona. Nie mogłam w to uwierzyć, chociaż bardzo bym chciała. Przecież Maja jest moją przyjaciółką. Nagle do pokoju wpadli Nathaniel i Filip biorąc nas bez słowa za rękę i wybiegając z nami na korytarz. Dopytywałam co mu odbiło lecz zamiast odpowiedzi usłyszałam głośny huk z naszego pokoju. Minutę po tym otworzyłam drzwi i nie mogłam uwierzyć w to co się stało. Na podłodze leżała metalowa ramka ze zdjęciem naszej paczki. Szybka była rozbita na kilkaset malutkich kawałków, a zdjęcie spalone pod wpływem uderzenia pioruna, który wleciał przez otwarte okno prosto do naszego pokoju. Maja wtuliła się szybko w Filipa szlochając cicho w jego ramionach, a ja stałam w wejściu pokoju wciąż nie dowierzając w to co się właśnie stało. Wtuliłam się w Nathana tak mocno jak nigdy i nie chciałam za nic go puszczać. Byłam pewna, że to jego wizje. Że on wiedział, że to się stanie i udało mu się nas uratować. To cud, że tam był. Po chwili obok nas zebrało się mnóstwo ludzi pytających co się dzieje. Pomimo moich przekonań wolałam okłamać, że to tylko wypadek nie wzbudzając niepotrzebnych podejrzeń. Na dworze panował niesamowity huragan, który przerwał linie telefoniczne. Zero kontaktu z rodziną aż do naprawienia awarii na co nie zakładało się szybko. Uspokojeni zeszliśmy na obiad, już bez żadnych śmiesznych akcji. Nie wiedzieliśmy co się dzieje w tym pensjonacie i dlaczego to dotyka właśnie nas. Siedzieliśmy po cichu grzebiąc widelcem w jedzeniu. Po tym wszystkim nie mieliśmy ochoty jeść. Po obiedzie poszłam z Mają gdzieś na bok mówiąc chłopakom aby poczekali na nas w pokoju.
- Często tak masz? - zapytałam.
- Od dłuższego czasu. - odpowiedziała. - Nie widzę tylko mojej babci. Widzę wiele osób zmarłych. Nieraz są to moi dalsi bliscy lub ludzie, których nie znam.
- Skąd więc masz pewność, że nie żyją? - dopytywałam.
- Są zimni. Zimni jak lód. Ich twarze są całkiem poważne i białe. A ich serce.. nie mają serca.. - odparła bliska płaczu. - Czasami są to smutne, zagubione dusze, którą chcą tylko spokoju oraz chcą przed czymś przestrzec. Ale zdarzając się też takie złe, z oczami czerwonymi jak najstraszniejsze demony. Śmieją mi się w twarz swoimi krwistymi uśmiechami pełnymi ostrych zębów. Boję się ich.
Jej mina była zbyt poważna, zasmucona i przerażona aby uważać, że to tylko złe sny. W końcu to nie mógł być przypadek. Wierzyłam jej. Po tej rozmowie udałyśmy się do pokoju. Było już późno i wszyscy byliśmy już zmęczeni tym dniem. Przebrałam się w piżamę i ostatni raz patrząc na Maję, która zasnęła w objęciach Filipa położyłam się obok Nathana przytulając go mocno, całując w czoło i spoglądając na kawałki rozbitego szkła znajdujące się na moim łóżku oraz resztki spalonego zdjęcia. Oczy zamknęły mi się z nadzieją, że ta noc będzie spokojna, a następny dzień przeżyjemy bez żadnych niebezpiecznych sytuacji.


Baardzo fajny rozdział :)! Czekam na kontynuacje.
OdpowiedzUsuńOczywiście życzę weny i pozdrawiam ;*!